28 fizjoterapeutów, mnóstwo świeżego śniegu i wolność, żeby spędzić weekend dokładnie tak, jak ktoś chce. Tak właśnie wyglądał nasz weekend społeczności w Grindelwaldzie. Bez obowiązkowego programu, bez napiętego grafiku. Po prostu być razem, cieszyć się górami i samemu decydować, co robisz danego dnia. Dokładnie to, o co chodzi w takeoff. Wszystkim, którzy tam byli: co za weekend.
Podróż na miejsce
W piątek po południu Tijmen (CEO takeoff) i ja wsiedliśmy do pociągu do Grindelwaldu. Jazda zajęła trochę dłużej, ale celowo daliśmy sobie ten czas. Im dalej jechaliśmy, tym bardziej imponujący stawał się widok. Z płaskich krajów ojczystych po szczyty Szwajcarii. Sama podróż pociągiem już była rozpędem przed weekendem.
Część grupy była już w hostelu, kiedy dotarliśmy, reszta dołączyła wieczorem. Po podziale pokoi spotkaliśmy się na kolacji. Dobre jedzenie, drink, gdzieniegdzie piwo. Rozmowy zaczynały się naturalnie i od razu czuć było, jak fajnie usiąść z osobami, które robią to samo. Społeczność, którą zbudowaliśmy online, nagle dostała tu w górach swoje twarze.
Sobota: każdy ma swoją przygodę
Sobotni poranek zaczął się spokojnie od długiego śniadania. Plany się rodziły, oczekiwania wymieniały, wybory zapadały. Bo to jest właśnie świetne: po śniadaniu każdy poszedł w swoją stronę. Część od razu w góry pojeździć na nartach, inni wybrali wędrówkę albo sanki. Grindelwald to wioska górska, która ma coś dla każdego.
W dniach poprzedzających spadło sporo śniegu. Tam, gdzie wcześniej trochę się o pogodę baliśmy, okazało się idealnie. Wszystko czuło się ekstra zimowo, dokładnie tak, jak wyobrażasz sobie weekend w Alpach.
Pod koniec popołudnia grupa znów spotkała się w lokalnym barze. Toast, opowieści z dnia i mnóstwo śmiechu z cudzych przygód. Niesamowite, jak łatwo taka grupa się dogaduje, kiedy wszyscy mają to samo tło. Fizjoterapeuci, którzy przeprowadzili się do Szwajcarii przez takeoff, po prostu się rozumieją. Potem powrót do hostelu na kolację.
Wieczór znów pokazał, jak różnorodna jest ta grupa. Niektórzy wyszli na spacer po wiosce, inni grali w gry w hostelu, jeszcze inni relaksowali się przy książce lub filmie. Każdy robił to, co mu pasowało. Bez oceny, bez presji. I zanim się obejrzeliśmy, sobota była za nami.
Pożegnania i ostatnie chwile
Niedzielny poranek nadszedł wcześnie. O dziewiątej trzeba było się wymeldować. W ciągu popołudnia pogoda się rozjaśniła, więc niektórzy ruszali do domu, a inni wskoczyli na stok jeszcze raz. Korzystanie ze słońca, śniegu i tych ostatnich wspólnych chwil w górach.
Weekend, który po prostu dobrze leżał
Patrząc wstecz, rozumiemy, dlaczego ten weekend tak dobrze wyszedł. 28 osób, które przyjechały w szwajcarskie góry z całej Europy, zbudowało nowe więzi. Przyjaźnie się pogłębiły. Powstały wspomnienia, które zostają. Mnóstwo informacji zostało wymienionych, zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Wskazówki o pracy w Szwajcarii, dzielenie się doświadczeniami o praktykach i miejscach zamieszkania, i zawiązywanie nowych znajomości w kraju, w którym nikogo jeszcze nie znasz.
Ten weekend pokazuje, o co naprawdę chodzi w takeoff. Nie tylko o znalezienie pracy w Szwajcarii. O ludzi, których spotykasz, doświadczenia, którymi się dzielisz, i społeczność, która stoi za Tobą, kiedy podejmujesz ten krok. Fizjoterapeuci na tej samej przygodzie, którzy mierzą się z tymi samymi wyzwaniami i rozumieją Cię bez tłumaczenia.
Ciekawi Cię, co takeoff może dla Ciebie zrobić? Skontaktuj się z nami albo zajrzyj od razu do aktualnych ofert pracy. Chętnie się odezwiemy.






