1. Przeprowadzka, nowa praca, nowy język… wszystko naraz to dużo
Przeprowadzka do innego kraju to już duży krok. Rozpoczęcie nowej pracy też. A nauka nowego języka? To praktycznie pół studiów.
W Szwajcarii zwykle dzieje się to wszystko w tym samym czasie. Odnajdujesz się w nowej praktyce, poznajesz nowych kolegów, codziennie słuchasz szwajcarskiego niemieckiego i równolegle próbujesz znaleźć swoje miejsce w nowym otoczeniu. Od załatwienia ubezpieczenia zdrowotnego po odkrywanie swojego ulubionego supermarketu.
To logiczne, że czasem bywa to przytłaczające. To nie znaczy, że sobie nie radzisz. To znaczy, że jesteś człowiekiem.
2. Poczucie u siebie w Szwajcarii to proces
Wielu nowych fizjoterapeutów oczekuje, że poczucie „bycia u siebie” przyjdzie po kilku tygodniach. W rzeczywistości trwa to dłużej. Czasem w pierwszych miesiącach wszystko jeszcze wydaje się trochę nie tak: rytm, kultura, sposób pracy, język, ludzie wokół.
I to zupełnie normalne. Dom nie powstaje w tydzień. Powstaje w małych chwilach: znalezienie ulubionej piekarni, spotkanie kogoś znajomego, stały spacer, który przewietrza głowę. Daj sobie czas.
3. Zawieranie przyjaźni nie jest łatwe
W Szwajcarii życie towarzyskie jest nieco spokojniejsze i bardziej powściągliwe niż w wielu innych krajach Europy. Ludzie nie wciągają Cię automatycznie do swoich kręgów.
To znaczy, że trzeba się zaangażować, wyjść z inicjatywą i czasem wyjść poza strefę komfortu, żeby zbudować nową grupę znajomych.
Dobra wiadomość: dzięki społeczności takeoff poznajesz ludzi, którzy są dokładnie w tej samej fazie. Ludzi, którzy rozumieją, jak to jest, którzy też są nowi i którzy lubią robić rzeczy wspólnie. To ogromnie obniża próg.
4. Formalności, systemy i kultura… to wymaga rozgryzienia
Ubezpieczenie zdrowotne, procedury rejestracji, umowy, wymagania dotyczące dokumentacji. To wszystko trochę inne niż to, co znasz. Szwajcarska struktura jest jasna, ale czasem złożona.
Pierwsze miesiące mogą przypominać grę, w której wciąż uczysz się zasad. I to w porządku. Każdy przez to przechodzi. Krok po kroku robi się łatwiej.
A potem… jasna strona pierwszego roku
Bo obok wszystkich wyzwań w tej szwajcarskiej przygodzie jest też ogromnie dużo piękna.
1. Nagle mieszkasz w środku pocztówki
Szwajcarska przyroda to nie dodatek. To czysta jakość życia. Każda pora roku ma swoją magię:
- Zima: narty, sanki, zimowe wędrówki
- Wiosna: zielone doliny i pierwsze górskie spacery
- Lato: górskie jeziora, wspinaczka, wędrówki
- Jesień: złote lasy i ciche szlaki
Przyroda staje się miejscem, gdzie się wyciszasz, ładujesz baterie i czujesz dumę z podjętego kroku.
2. Rozwijasz się szybciej, niż się spodziewasz
Pierwszy rok rozwija Twoją samodzielność, elastyczność i pewność siebie. Radzisz sobie z mnóstwem nowych sytuacji i właśnie dlatego rozwijasz się jako osoba i zawodowo.
Wielu fizjoterapeutów mówi potem, że nie wiedzieli, ile potrafią, dopóki po prostu tego nie zrobili.
3. Budujesz drugi dom
Powoli, ale skutecznie wszystko się składa: Twój rytm, Twoje miejsce, Twoja sieć kontaktów. Zaczynasz znać ludzi, język staje się bardziej naturalny i zauważasz, że zaczynasz czuć się u siebie w czymś, co kiedyś było tak nowe.
4. Masz wokół siebie ludzi
Społeczność takeoff, koledzy z pracy, inni emigranci. Masz wokół siebie grupę ludzi, którzy rozumieją, jak to jest zaczynać od nowa. Wspólne treningi, wspólne wędrówki, wspólna kawa, wspólny śmiech z językowych wpadek. Ta więź robi ogromną różnicę.
Na koniec
Twój pierwszy rok w Szwajcarii jest intensywny, pełen nauki, czasem trudny, ale przede wszystkim niesamowicie wartościowy. To rok, w którym na nowo poznajesz siebie. To rok, w którym odkrywasz, na co Cię stać. I rok, w którym zaczynasz budować życie, z którego naprawdę można być dumnym.
Ciekawi Cię, jak mógłby wyglądać Twój takeoff? Skontaktuj się z nami, a wszystko Ci pokażemy.






